3 kroki, które ożywią związek: jak się dotykać, by poznać siłę dotyku

Niepłodność często kojarzy się z seksem na tzw. gwizdek. Pary starające się nierzadko czekają na dni płodne, owulację i tak od cyklu do cyklu. Może to prowadzić do oziębłości, problemów w relacji oraz innych trudności w związku. Sposobem na to jest dotyk. O tym, dlaczego warto go docenić i jak się dotykać, aby pomóc sobie nawzajem w niepłodności, podpowiada edukatorka seksualna Patrycja Wonatowska z Instytutu Pozytywnej Seksualności. 

Po co dotyk niepłodnym? 

Jak wielkie znaczenie ma dotyk w życiu człowieka, potwierdziły już liczne badania. Wiemy zatem, że dotyk jest jednym z pięciu zmysłów, który jest kombinacją sygnałów wysyłanych przez komórki umieszczone w skórze.  I choć dotyk odgrywa tak istotną rolę w związku dwojga ludzi, coraz częściej o nim zapominamy. Mijamy się beznamiętnie w korytarzach, patrzymy ukradkiem, dotykamy z nieśmiałą ostrożnością. Namiętny, intensywny dotyk to wspomnienie wczorajszej romantycznej komedii, o którym wiele z nas marzy w zaciszu własnej alkowy.

Pojawia się podstawowe pytanie – jak do tego doprowadzamy, jak z jednej strony pragnienie dotyku przeradza się w tym większą izolację? Jak dwoje ludzi, którzy do tej pory rąk od siebie oderwać nie mogli, nagle częściej dotykają telefonu komórkowego niż samych siebie. Na nieszczęście część osób nie tylko zapomina o dotyku partnera, ale też, a może przede wszystkim zapominamy o dotyku samych siebie.

Rutynowe, codzienne czynności wykonywane beznamiętnie odseparowują nas od przyjemności głaskania, kąsania, lizania, szczypania, tarmoszenie… bo ile osób, tyle upodobań i możliwości. Nie ma znaczenia jego rodzaj. Wiadomym jednak, że dotyk celebrować trzeba. U większości trzeba rozpocząć od tego, aby  sobie o nim po prostu przypomnieć.

Dotyk i jego korzyści 

Jedną z nieocenionych korzyści, jakie niesie za sobą dotyk jest cały pakiet „szczęśliwych” hormonów. Podczas dotyku poziom oksytocyny, serotoniny i dopaminy gwałtownie rośnie, a poziom kortyzolu spada. Trzy pierwsze to najbardziej popularne hormony przywiązania, szczęścia oraz innych pozytywnych emocji. Kortyzol natomiast, będący hormonem stresu gwałtownie spada przynosząc uspokojenie i odprężenie.

Jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie dostarcza nam dotykanie, jest nie tylko to, że jest przyjemnie, ale także to, że tworzy wyjątkowy indywidualny, nasz jedyny i niepowtarzalny słownik, mapę ciała swojego i bliskiej nam osoby.

Dlaczego tak łatwo dotknąć nam telefonu komórkowego, podczas gdy ilość korzyści wynikających z dotykania partnera/partnerki jest niewspółmiernie większa? Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z tej prostej i taniej metody? W pracy z ludzką seksualnością przekonujemy się jak leczniczą, wręcz uzdrawiającą moc ma dotyk. Niejednokrotnie obserwujemy, jak dzięki dotykowi odbudowano relację i przełamało trudne chwile w związku wielu par.

Seksualność naszych czasów

I choć z jednej strony chcemy, by partner poświęcał nam więcej czasu i uwagi, to z drugiej coraz więcej par traktuje drobne fizyczne czułości jako obowiązek lub czynność zarezerwowaną dla nastolatków. Prawda jest jednak taka, że niezależnie od stażu warto przypomnieć sobie na czym polega wspólne odkrywanie i dążenie do bliskości. Seks i seksualność nie musi być zawsze na serio. Choć współczesna kultura częściej skłania nas do izolowania się – potrzeba została. Zdrowia seksualnego nie da się oddzielić od zdrowia seksualnego. Wiemy przecież, że w zdrowym ciele, zdrowy duch.

Jednak seksualność to także śmiech, to zabawa ludzi, wspólne odkrywanie siebie. Nie zaś dążenie do perfekcji, bo nie chodzi o to, by seksownie wyglądać, by mieć ciało niczym z okładek kolorowych czasopism. Bycie „seksi” to zabawa swoim ciałem, radość z odkrywania stref erogennych – tak swoich, jak i partnera. To przyglądanie się sobie z uważnością i oddaniem. To także sprawdzanie siebie – czy dobrze czuję się z tym, co aktualnie ma miejsce. To w końcu umiejętność zasygnalizowania i mówienia o swoich potrzebach. Dlatego seks nie musi być na serio. Nie trzeba wielkich przygotowań, by było nam dobrze.

I choć z jednej strony chcemy, by partner poświęcał nam więcej czasu i uwagi, to z drugiej – coraz więcej par traktuje drobne fizyczne czułości jako obowiązek lub czynność zarezerwowaną dla nastolatków. Prawda jest jednak taka, że niezależnie od stażu, warto przypomnieć sobie, na czym polega wspólne odkrywanie i dążenie do bliskości. Seks i seksualność nie musi być zawsze na serio. Choć współczesna kultura częściej skłania nas do izolowania się – potrzeba została. Zdrowia seksualnego nie da się oddzielić od zdrowia seksualnego. Wiemy przecież, że w zdrowym ciele, zdrowy duch.

Nie trzeba też zmyślnych strojów by stworzyć nastrój i atmosferę. Liczy się to, by dobrze czuć się ze sobą i drugą osobą. Odgłosy jak wydajemy podczas czynności seksualnych mogą być źródłem uśmiechu, nie zaś przyczyną skrępowania. Nie dająca się ściągnąć bielizna może przerodzić się w waszą intymną anegdotkę, dzięki której przypomnicie sobie, jak udany był ten wieczór.

Ważne był seks był dla was źródłem radości, nie przykrym obowiązkiem wymagającym szeregu niezliczonych czynności. Drętwieje Ci ręka? Zaproponuj zmianę pozycji. Złapał Cię skurcz i nie możesz ruszać nogą? Powiedz: Chyba czas na chwilę przerwy, bo od tych emocji nie czuję prawej nogi. Pomożesz mi ją rozmasować?

Dotyk umacnia związek

Zwracamy uwagę na to, z jakiego materiału uszyte są nasze ubrania i z jakiej tkaniny jest pościel, którą otulamy się każdej nocy, często jednak zapominamy jak dotykać siebie oraz jak dotykać partnera/partnerkę. –Bo po co i czy właściwie jest to potrzebne? – zdajemy się zadawać sobie pytanie. Tymczasem dotyk odgrywa w związku kluczową rolę. Wpływa nie tylko na jego trwałość, ale też na życie seksualne i tym samym relacje między ludźmi.

Pierwszy krok wcale nie musi być trudny. Wystarczy zacząć od wyłączenia telefonu, komputera czy telewizora, popatrzeć sobie w oczy i tak trwać. Na początku wystarczą 3 minuty, ale zachęcam, żeby jednak na tym nie poprzestawać.

Współcześnie przychodzą z pomocą inne aktywności, jak choćby playfighting,  czyli miłosne igraszki lub erotyczne zapasy. To propozycja dla tych, którzy lubią wyzwania w sypialni, którzy lubią bliskość z partnerem i którzy chcą spalić mnóstwo kalorii. Wspólna podróż, polegająca na odkrywaniu miejsc nie zawsze kojarzonych bezpośrednio z seksualnością może okazać się niezwykle pasjonująca i odkrywcza. Wyobraźcie sobie szczeniaki bawiące się zawadiacko – właśnie tym jest playfighting. Nie o byciu przeciwnikami, ale o wspólnej zabawie.

Uczymy się o własnych granicach i w jaki sposób je wyznaczać. Śmiech, radość i wspólne spędzanie czasu to cudownie dzikie i smakowicie seksowne doznanie. Walka na niby to zbliżenia ciał, dotykanie, poznawanie i używanie miejsc wrażliwych. Nieśmiałym pozwala się rozluźnić, a spragnionym urozmaicenia niewątpliwie go dostarcza. Seksu nie trzeba zawsze traktować bardzo poważnie.

Playfighting to także metoda na rozładowanie stresu i zwykłe przyjemne poprzebywanie ze sobą. Pary, które razem się śmieją są szczęśliwsze i trwalsze. Playfighting to przy okazji ogrom śmiechu i zabawy. Ćwiczenia dotyczą samej techniki i wyglądają trochę jak zajęcia z wf, ale też trochę jak lekcje sztuk walki, która odbywa się w parterze lub na kolanach.

To fajna aktywność integrująca różnego rodzaju zespoły – pokazuje, że nie zawsze chodzi o wygraną, o władzę, nie chodzi o wszystkie te rzeczy, do których współcześni ludzie dążą. Chodzi o wysiłek fizyczny, o zabawę, także o wysiłek własnych mięśni, bo przy okazji spalamy kalorie i budujemy masę mięśniową.

Jak zacząć przygodę z dotykiem?

Czasami zrobienie pierwszego kroku jest najtrudniejsze. Warto jednak przełamać jakieś przyzwyczajenia, utarte nawyki. Niezależnie od tego na jakim etapie związku jesteście, dotyk pozwala przypomnieć dlaczego i po co tworzycie związek. Pozwala odkryć siebie na nowo. Tak w wymiarze partnerskim, jak i indywidualnym.

Odkryjcie siebie, swoje ciała, zapytajcie samych/same siebie, co lubicie, jaki dotyk. Może zachęci was to do eksperymentów, a może będzie zwykłą zabawą odskocznią od rzeczywiści. Najważniejsze by pobyć sam na sam, bez telefonu, bez internetu, posłuchać siebie bez oceniania, bez kanonów piękna. Tak zwyczajnie być tu i teraz, bo namiętność to troska o siebie, a bez namiętności nie ma szczerej seksualności.

Na początek można zacząć od drobnych gestów, takich jak ściśnięcie ręki na spacerze czy przytulenie podczas wspólnego gotowania. W przyszłości zaowocuje to dużo silniejszą relacją w związku, która przełoży się również na jakość i zadowolenie w życiu seksualnym partnerów. Nawet najlepsze seksualne doświadczenia mają swój początek w drobnych gestach, których na co dzień zbyt często nie doceniamy  lub o nich zapominamy, jak wielkie znaczenie w naszym codziennym życiu mają.

A oto 3 zadania na początek, które pomogą docenić rolę dotyku – wypróbuj!

czytaj dalej >>>

  • Strony:
  • 1
  • 2

Inni czytali również

Komunikacja seksualna. Czy dla niepłodnych mówienie o seksie ma sens?

Codziennie komunikujemy się ze sobą na wiele sposobów. I mimo że... więcej

Historia o pszczołach, czyli: Niepłodność? Jakie to szczęście!

Niepłodność? Jakie to szczęście! To może napiszę następny felieton –... więcej

Jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności? Bezpłatne warsztaty

23 kwietnia br. (niedziela) w godz. 10-15 w InviMed Warszawa odbędą się... więcej

Jak uprościć sobie życie? 5 aplikacji wspierających zdrowie i płodność

Starania o dziecko to nie tylko wizyty w klinice i kolejne badania. Osoby... więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *