Z pamiętnika Edyty: Czy nasze starania w 2018 roku zmienią się?

Tymczasem święta minęły szybko. U rodziny męża życzenia były raczej krótkie i sztampowe – uff, jak dobrze, obyło się bez żadnych wzruszeń! Raz tylko natężenie pierniczenia bzdur na minutę przekroczyło moje możliwości, więc założyłam strój i poszłam biegać.

Zapraszamy na kolejny wpis z cyklu: „Z pamiętnika Edyty”Nasza bohaterka opisuje swoją drogę niepłodności. Będzie o wzlotach i upadkach, związku, walce, małych radościach i wielkich smutkach. Aż w końcu – będzie o in vitro i staraniach o ukochanego malucha. Czy im się uda?

<<< Ostatni wpis


Gdańsk, 12.2017 r., Gdy myślę o kolejnym roku starań

Odkliknęłam najbardziej spamującą grupę na FB. Dzięki temu moja facebookowa ściana jest wolna od codziennych zdjęć testów ciążowych, badań USG i wciąż tych samych pytań „Ile estradiolu muszę mieć w 3 dc przed crio?” lub „Czy komuś z takim wynikiem bety się udało?

Niepłodność i ciąża nie wdzierają się już z każdego skrawka mojego, internetowego życia. Kiedy najdzie mnie ochota, aby poszukać czegoś na ich temat w internecie, po prostu wchodzę na kilka sprawdzonych stron. Zresztą mam wrażenie, że wiem już dostatecznie dużo, może nawet dużo za dużo… 

Niepłodność: Nowy lekarz, nowa szansa?

Nauczyłam się z wątpliwościami zgłaszać do lekarza. Co nie znaczy, że im ufam – mam raczej opinię, że choć są często dobrymi lekarzami, patrzą na problem niepłodności przez wąski pryzmat swojej specjalności. Endokrynolog tylko hormony, o genetyce nie chce słuchać, to nie „jego działka”, ginekolodzy często nie zajmują się immunologią i tak „bierze to Pani na własną odpowiedzialność”, a immunolog nie przepisze hormonów, bo z tym to nie do mnie…

A przecież leczyć trzeba całego człowieka, a w przypadku niepłodności to często dwoje ludzi naraz.  Nie wiem, czy mój „nowy lekarz” podoła wyzwaniu. Byłam u niego dopiero dwa razy, kiedy staraliśmy się o dofinansowanie – dofinansowania nie ma, ale lekarz bardzo przypadł mi do gustu.

Spokojny, metodyczny, nie skreśla niczego z góry, no i przy moich współistniejących chorobach widzi wskazania do zapładniania wszystkich komórek, za co ja i moje AMH będziemy mu wdzięczni! No i portfel: kolejna stymulacja to drogie leki, których refundacja jest w naszym kraju ograniczona do 3 prób. Chciałabym, żeby ta druga stymulacją była ostatnią. Zresztą kto wie, czy kiedykolwiek będę miała jeszcze siłę, aby spróbować trzeciej?

>>> czytaj też: Pyszne bezglutenowe desery na każde przyjęcie. Zrobisz je w 10 minut

Święta niepłodnej

Tymczasem święta minęły szybko. U rodziny męża życzenia były raczej krótkie i raczej sztampowe – uff, jak dobrze, obyło się bez żadnych wzruszeń! Raz tylko natężenie pierniczenia bzdur na minutę przekroczyło moje możliwości, więc założyłam strój i poszłam biegać. Pod pozorem treningu zrobiłam sobie godzinkę tylko dla siebie, na świeżym powietrzu, z dobrą i głośną muzyką w tle.

Endorfiny skoczyły i pozwoliły przetrwać do czasu wyjazdu. W dniu wyjazdu nie obyło się jeszcze bez krótkiego szantażu emocjonalnego, że rozczarowujemy, że wyjeżdżamy tak szybko, i ja już prawie byłabym się ugięła, ale Pan Mąż stanął na wysokości zadania. – Po śniadaniu się zbieramy – rzekł w pierwszy dzień świąt tonem nieznoszącym sprzeciwu. Przetrwane! Kolejne dopiero za rok.

Plany na 2018

Sylwester i Nowy Rok spędzamy w domu. Mam kilka planów do wdrożenia w 2018 i dziwną pewność, że tym razem nie spalą na panewce. Nauczyłam się cierpliwości.

Leczenie będzie toczyło się w tle. Nie rzucam wszystkiego na jedną kartę, bo jeśli ta karta nie pójdzie, to wolę mieć jeszcze jakieś asy w rękawie, a jeśli nie asy, to chociaż króle…

Będziemy się leczyć immunologicznie, z kolejnym in vitro jeszcze chwilę się wstrzymamy. Lekarz mówi, że zachęca do naturalnych starań podczas tego leczenia, Pan Mąż jest bardzo za, ja w nie zupełnie nie wierzę, ale co mi tam szkodzi. Mi pozostaje załatwiać pielęgniarkę do podawania kroplówek 2 razy w miesiącu w tych cyklach, w których będziemy się „starać”.


Czego Wam życzę w Nowym Roku? Żebyście jak najczęściej czuły się dowartościowane, żebyście dbały o swoje osobiste potrzeby i dumnie szły obraną przez siebie drogą, a o to całe enigmatyczne „spełnianie marzeń” to już same zadbacie.


Polecamy także:

5 niezwykłych książek, które sprawią, że w 2018 r. poczujesz spokój i szczęście

Inni czytali również

Z pamiętnika Edyty: Czy pogodziłam się z niepłodnością? (odc. 19)

Nie wiem, czy dobrze robię, bo do kosztów leczenie będzie trzeba... więcej

Z pamiętnika Edyty: Co czuje niepłodna w ciąży po transferze? (odc. 8)

Zastanawiam się, czy ten strach będzie mi towarzyszył już zawsze? Czy to... więcej

Z pamiętnika Edyty: Też co miesiąc przeżywam horror jednej kreski

Co powiedziałby mój potencjalny klient, który po wpisaniu mojego imienia i... więcej

Z pamiętnika Edyty: Tak rodzi się nadzieja. Czy tym razem się uda? (odc. 1)

Wkraczając na drogę niepłodności na początku czujesz się samotna.... więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *