z pamietnika edyty odc. 20

Z pamiętnika Edyty: Dofinansowania nie będzie. I co teraz? (odc. 20)

Ale powiedział coś, co na długo zostanie w mojej pamięci: „Podziwiam panią.”  I poczułam się, jakbym dostała wiatru w żagle. To był dla mnie najpiękniejszy komplement. 

Zapraszamy na kolejny wpis z cyklu: „Z pamiętnika Edyty”Nasza bohaterka opisuje swoją drogę niepłodności. Będzie o wzlotach i upadkach, związku, walce, małych radościach i wielkich smutkach. Aż w końcu – będzie o in vitro i staraniach o ukochanego malucha. Czy im się uda?

<<< Ostatni wpis


Gdańsk, 12.2017 r., Gdy mam o kogo walczyć

Jadąc do immunologa oddalonego o jakieś 250 km, ryczałam. Ryczałam i jechałam, jechałam i ryczałam. 15 minut przed wyjazdem dostałam telefon z urzędu miasta – dofinansowania nie będzie. Do głowy przychodziły mi najgorsze przekleństwa, ale przez zaciśnięte z gniewu zęby wycedziłam podziękowania za informację.

Byłam zła, że w ogóle zrobili mi nadzieję, bo jak się okazało w naszym mieście wymagania były bardzo wyśrubowane i trzeba było dostarczyć dokumenty, których przez prowadzenie firmy, dostarczyć nie mogliśmy. Boli mnie to za każdym razem, kiedy za swoją „przedsiębiorczość” jestem karana przez system/Państwo [?] – Nikt nie kazał ci zakładać firmy – powiedzą niektórzy i pewnie mają rację. Jednak tylko dzięki temu mogę dalej się strać.

L4 w pracy – czas na kolejne kłamstwa?

Podziwiam kreatywność kobiet w wymyślaniu kolejnych przypadłości, na które przedkładają L4. Ile z nas może powiedzieć w pracy, że zwolnienie wynika z tego, że jesteś w trakcie procedury in vitro, nie narażając się przy tym na ostracyzm, albo odstrzał z powodu częstych nieobecności? Kluczową kwestią dla niektórych jest pieczątka kliniki – czy jest tam napisane, że to klinika leczenia niepłodności? Czy po prostu gabinet ginekologiczny? „Żeby od razu całe HR-y nie gadały”. 

Ja mam na szczęście ten komfort, że nie muszę się tłumaczyć, wymyślać, obawiać się bury od szefa, kiedy biorę wolne na punkcje, kłamać że wychodzę szybciej z pracy, bo nagła jelitówka, a tak naprawdę pędzę po moje dzieci – zarodki. Doceniam to. Tak sobie tłumaczę, pokonując kolejne kilometry drogi. Docieram. Szybki rzut oka na laptop i maile, żeby nic nie umknęło.

Moja niepłodność i kolejna klinika

Lekarz immunolog przyjemny, empatyczny człowiek. Pytam o Embryo Glue przy transferach i AH, i wiecie co? Nie muszę mu tłumaczyć, czym one są!  Czuje się  „u siebie” – co za radość i ulga.  Dodatkowo, lekarz nie patrzy krzywym okiem na MTHFR i nie mówi, że dieta bezglutenowa jest bez sensu. 

Ale powiedział coś, co na długo zostanie w mojej pamięci: „Podziwiam panią.”  I poczułam się, jakbym dostała wiatru w żagle. To był dla mnie najpiękniejszy komplement.

Nie wiem, czy zrobił to celowo, czy nie – z resztą, jakie to ma znaczenie? Potrzebowałam tego bardzo – teraz to wiem.  Dostałam wiatru w żagle. Musi mi go wystarczyć na 3 tygodnie, bo dopiero wtedy będą wyniki badań i kolejna wizyta.

Przy kasie mam chwilę zażenownia: nie mam wystarczająco dużo środków na karcie, żeby zapłacić za wszystko. Pytam Panią, czy połowę mogę zapłacić gotówką? – Ale wtedy musiałabym poprawić skierowania – odpowiada z niezadowoleniem. – Mimo to, poproszę – odpowiedziałam. Z westchnieniem Pani dzieli rachunek na dwa oddzielne, płacone różnymi metodami. A ja czuję, jak robię się czerwona na twarzy, jednak daję radę (chyba to „podziwiam” jeszcze mnie trzyma). Eh, pewnie za bardzo się przejmuję.  

Nowe doświadczenia

Pierwszy raz w życiu spotykam się z kimś, kogo znam tylko przez internet. To koleżanka poznana  na jednym z IVF–forów. Młoda dziewczyny, zdecydowanie młodsza ode mnie, za to z większą ilością procedur i poronień na koncie. Teraz to ja ją podziwiam, za spokój, jaki ma w sobie, za metodyczne podejście do leczenia, za wiedzę godną specjalisty (pytam nawet, czy nie studiuje medycyny). Ja w jej wieku myślałam raczej o tym, jak w ciążę nie zajść. 

Może gdybym… Nie ma sensu myśleć o tym, co by było gdyby. Powtarzam sobie to często, zwłaszcza że zbliża się termin, w którym bym urodziła, gdybym nie straciła ciąży. Ciężko mi o tym nie myśleć.

Chciałabym już zacząć drugą stymulację. Nadszedł już czas, w którym znów mam siły.


Jeśli długo starasz się o dziecko, to zapraszamy do grupy na FB: Obudź w sobie życie – grupa zamknięta dla kobiet starających się o dziecko. Tutaj oprócz wsparcia osób, które zmierzają w tym samym kierunku, otrzymasz także pomoc ekspercką. Wystarczy zadać pytanie do specjalisty, a serwis NiepłodniRazem.pl postara się uzyskać odpowiedź. 


Polecamy także: 

Bezpłodna kobieta urodziła zdrowe dziecko. „To było wyjątkowe!” – mówi lekarz

Inni czytali również

Z pamiętnika Edyty: Po poronieniu świat jest inny (odc. 10)

Po koncercie kolega wyznaje mi, że „człowiek może wszystko, tylko musi... więcej

Z pamiętnika Edyty: Co czuje niepłodna w ciąży po transferze? (odc. 8)

Zastanawiam się, czy ten strach będzie mi towarzyszył już zawsze? Czy to... więcej

Z pamiętnika Edyty: „Nie zrezygnuję!” – przygotowania do in vitro (odc. 16)

Ostatnio uświadomiłam sobie, że nie jestem w stanie nawet oszacować... więcej

Z pamiętnika Edyty: Jestem niepłodna i nie mam siły się bronić (odc. 18)

W końcu w weekend usiadłam, zebrałam wszystkie dokumenty jeszcze raz i... więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *