z pamietnika edyty odc. 21 nieplodnirazem

Z pamiętnika Edyty: Też co miesiąc przeżywam horror jednej kreski

Co powiedziałby mój potencjalny klient, który po wpisaniu mojego imienia i nazwiska w wyszukiwarkę Google oprócz mojej zawodowej działalności, zobaczyłby TAKIE rzeczy? Ilu z nich (klientów, kontrahentów) pogratulowałby mi i dało wsparcie, a ilu zerwało współpracę przez moje wybory (IVF) i skończyło współpracę? Nie mogę sobie pozwolić na to, by to sprawdzić.

Zapraszamy na kolejny wpis z cyklu: „Z pamiętnika Edyty”Nasza bohaterka opisuje swoją drogę niepłodności. Będzie o wzlotach i upadkach, związku, walce, małych radościach i wielkich smutkach. Aż w końcu – będzie o in vitro i staraniach o ukochanego malucha. Czy im się uda?

<<< Ostatni wpis


Gdańsk, 12.2017 r., Gdy mam konkretne play na przyszłość

Otworzyłam wyniki od immunologa – większość poza obszarem referencyjnym. Ani mnie to nie dziwi, ani nie martwi. Być może to nawet lepiej, być może to jest mój klucz do niepłodności. Wizyta dopiero za 2 tygodnie, więc spokojnie odkładam je na bok.

Jednym leczenie immunologiczne pomaga, drugim podobno szkodzi i dodatkowo rujnują sobie inne obszary zdrowia. Boję się czytać o skutkach ubocznych, ale ta lista przeraziła już nie jedną z nas. Nie bez kozery niektórzy lekarze nie chcą nawet o tym słuchać. Nie wiem, czy to dobry pomysł, że na kolejną wizytę jedziemy razem, jak Pan Mąż dowie się że to „leczenie” może mi faktycznie zaszkodzić, to nie wiem, jak zareaguje. No nic, nie dowiemy się, dopóki nie sprawdzimy.

CZYTAJ TAKŻE >>> Źle dopasowani – czym jest niepłodność immunologiczna

TO znowu się stało

Myślałam, że mam już na to całe staranie większy luz. I chyba nawet tak było, do czasu. Na jedne z kilku biznesowych spotkań wigilijnych w tym roku dostałam zaproszenie w nietypowo wczesnych godzinach, a przecież wigilia zazwyczaj odbywa się wieczorem, po pracy. Szybko wyszło, że jej organizator, a zawodowo mój klient, chciał pochwalić się wyczekanym potomkiem.  – Spoko – pomyślałam.  Przywykłam do tego, że wszyscy wokół „wiedzą” i nikt nie zadaje już tych durnych pytań, no ale klient nie wiedział, bo i skąd? Przecież z nim o tym nie rozmawiam.

No więc zaczęło się: wpychanie berbecia na siłę na kolana i ręce, zadawanie intymnych pytań, kiedy ja i dlaczego jeszcze nie? Że chyba nie wiem jakie to wspaniałe, że on poleca… Znosiłam to z dziwnym spokojem, przecież nie może wiedzieć, przecież nie chce źle.

Nawet siedzący po drugiej stronie wigilijnego stołu panowie spostrzegli, że coś jest nie tak, że to nietakt, próbowali ratować, z mizernym skutkiem. Nie, tym razem nie rozryczałam się po spotkaniu. Ze stoickim spokojem pojechałam do domu i opowiedziałam mężowi o tym, jak było. Jednak o tym, że coś się dzieje, zauważyłam kilka dni później.

Po powrocie z pracy rzucałam rzeczy w łazience i kładłam się do łóżka, nie miałam siły wstawić zmywarki, pralki, łzy same ciekły, kiedy w radiu puszczali świąteczne piosenki. Nawet jadłam poza domem, bo nie chciało mi się przyrządzać posiłków. Znów się zaczęło.  Czuję, że jestem cholernie samotna. Zmieniło się tylko to, że nie chcę już o tym opowiadać innym. Mam wrażenie, że jestem innym potrzebna tylko po to, by może porównać swoje życie do mojego i orzec na swoją korzyść, że u nich nie jest tak źle, że mają lepiej, że są lepsi. Poza tym, większość z nich gra wyłącznie do swojej bramki… 

Horror jednej kreski

Cały czas odgrażam się, że wypiszę się z tych całych grup i forów, ale nadal tego nie robię. Ktoś pisze na ścianie na FB, że Bóg wysłuchuje próśb i że jest w ciąży, a ja myślę: – Gdzie był kiedy nieludzko wyłam, żeby nie zabierał mi mojego dziecka? Ale dzięki nim wiem, kiedy będzie reportaż w TV o niepłodności. Oglądam osoby, które do tej pory znałam tylko internetowo, mówią o problemie, mają tę odwagę. M.in. założycielkę tego miejsca, w którym mogę teraz wyrzucić to, co leży mi na wątrobie. Prowadząca, znana dziennikarka Dorota Wellman też mówi o tym, że 5 lat się starała, widzę jak przez cały czas rozmowy o tym ledwo powstrzymuje się od łez i ja płaczę, ale z drugiej strony ekranu. Chciałabym ją przytulić.

A tu moje teksty nadal nie podpisane. Co powiedziałby mój potencjalny klient, który po wpisaniu mojego imienia i nazwiska w wyszukiwarkę Google oprócz mojej zawodowej działalności, zobaczyłby TAKIE rzeczy? Ilu z nich (klientów, kontrahentów) pogratulowałby mi i dało wsparcie, a ilu zerwało współpracę przez moje wybory (IVF) i skończyło współpracę? Nie mogę sobie pozwolić na to, by to sprawdzić. Jeszcze nie teraz. Ale wiecie co? Kiedyś to zrobię. I wystąpię razem z wami, a każdy z artykułów podpiszę imieniem i nazwiskiem. Kto wie, może nawet wydam książkę…

Obejrzyjcie i posłuchajcie, jak o niepłodności mówiły w Studiu Dzień Dobry TVN redaktor naczelna Nieplodnirazem.pl Sylwia Bentkowska oraz Maja Polikowska-Herman, psychiatra i psychoterapeuta. Oraz czego w związku z niepłodnością na święta życzy wszystkim Marcin Prokop (i nie jest to dziecko!).

Sylwia Bentkowska: Niepłodność boli, DDTVN


Polecamy także:

Adopcja: Czy zdołam je pokochać? – 6 obaw przyszłych rodziców adopcyjnych

Inni czytali również

Z pamiętnika Edyty: „Nie zrezygnuję!” – przygotowania do in vitro (odc. 16)

Ostatnio uświadomiłam sobie, że nie jestem w stanie nawet oszacować... więcej

Z pamiętnika Edyty: Jestem niepłodna i nie mam siły się bronić (odc. 18)

W końcu w weekend usiadłam, zebrałam wszystkie dokumenty jeszcze raz i... więcej

Z pamiętnika Edyty: Po poronieniu świat jest inny (odc. 10)

Po koncercie kolega wyznaje mi, że „człowiek może wszystko, tylko musi... więcej

Z pamiętnika Edyty: Nie cieszę się szczęściem innych – czy jestem zła? (odc. 5)

- Zbliża się dzień moich urodzin. Poprzednie były okrągłe: trzydzieste.... więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *